Myszka Miki ucieka z chmury: Upadek sojuszu Disneya i OpenAI kończy złudzenia o AI w Hollywood
Bob Iger i Sam Altman zapowiadali nową erę w grudniu, ale sielanka trwała niecałe cztery miesiące. Projekt, który miał pozwolić fanom na generowanie autorskich scen z Buzzem Astralem czy walk na miecze świetlne przy użyciu modelu Sora, właśnie trafił do kosza.
OpenAI ogłosiło nagłe wycofanie się z biznesu generowania wideo, zostawiając Disneya z niczym więcej niż garścią niespełnionych obietnic PR-owych.
Sora jako technologiczny falstart
To miał być przełom, a okazało się, że model Sora to przede wszystkim pochłaniacz zasobów obliczeniowych, którego utrzymanie stało się ekonomicznie nieuzasadnione w obliczu rosnącej konkurencji ze strony Anthropic. Choć we wrześniu aplikacja notowała 6 milionów pobrań miesięcznie, w lutym liczba ta spadła do zaledwie miliona. Użytkownicy szybko znudzili się generowaniem wizualnej „papy”.
Problem estetyki AI Slop
Produkcje generowane przez AI, takie jak „Next Stop Paris” od TCL, okazały się artystyczną porażką. Widzowie odrzucili płaskie, pozbawione emocji obrazy, które branża zaczęła pogardliwie określać mianem AI slop. Okazuje się, że publiczność wciąż szuka intelektualnego i emocjonalnego połączenia z ludzkim twórcą, którego algorytmy nie potrafią podrobić.
Disney bawił się ogniem.
Wchodząc w układ z OpenAI, firma ryzykowała bunt własnych pracowników. Amerykańska Gildia Scenarzystów (WGA) grzmiała, że sojusz ten usankcjonowałby kradzież własności intelektualnej, na której OpenAI zbudowało swoją potęgę.
Kryzys konwersji i techniczne awarie
Porażka Sory to tylko wierzchołek góry lodowej. Dane z rynku e-commerce są bezlitosne dla entuzjastów chatbotów:
- Walmart odnotował wyraźnie niższe współczynniki konwersji u klientów korzystających z ChatGPT w porównaniu do tych, którzy zakupy robią tradycyjnie.
- Amazon doświadczył serii paraliżujących awarii po tym, jak powierzył więcej zadań programistycznych botom AI kosztem zwolnionych inżynierów.
- OpenAI po cichu wycofuje się z platformy Instant Checkout, przyznając, że nie oferuje ona elastyczności wymaganej przez nowoczesny handel.
Technologia, która miała rewolucjonizować ekonomię poprzez zastąpienie „drogich i kłopotliwych” ludzi pokornymi botami, generuje na razie głównie kosztowne błędy i prawny chaos.
Ekonomia kontra kreatywność
Prawdziwym magnesem dla szefów studiów filmowych nie jest jakość opowiadania historii przez AI, lecz wizja wyeliminowania kosztów pracy. Jednak dopóki modele generatywne produkują generyczną masę, a nie kino, które ludzie chcą oglądać, ludzki talent pozostaje bezpieczny.
Fiasko duetu Iger-Altman to zimny prysznic dla Doliny Krzemowej: w dolinie cudów AI nie wszystko da się załatwić miliardem dolarów i kilkoma sesjami w CNBC.
