Hardware

Musk oczekuje chipów za 100–200 mld dolarów rocznie. Jeśli dostawcy nie przyspieszą, zbuduje własną fabrykę

Elon Musk podnosi poprzeczkę dla producentów półprzewodników. Podczas konferencji Baron Capital stwierdził, że jego firmy – od Tesli po SpaceX – będą potrzebować układów AI za nawet 200 miliardów dolarów rocznie. Obecne tempo produkcji u partnerów nie zadowala go, a w tle pojawia się groźba: jeśli dostawy nie przyspieszą, rozważy budowę własnej fabryki.

Presja na Samsunga i TSMC

Musk wskazał wprost na Samsunga i TSMC, dwóch kluczowych graczy w kontraktowej produkcji chipów. Według miliardera odpowiedź branży na pytanie o nową fabrykę brzmi: pięć lat. Dla niego to zbyt długo – deklaruje, że planuje w horyzoncie jednego–dwóch lat i niechętnie myśli dalej niż trzy. Jednocześnie sygnalizuje, że tylko dostawy rzędu „100–200 miliardów” rocznie pozwolą zaspokoić popyt ze strony projektów takich jak robot humanoidalny Optimus czy samochody o wysokim poziomie autonomii.

W jego ocenie, bez takiej skali produkcji „Optimusy i auta autonomiczne będą ograniczone”. Stąd apel do największych foundry o wyższe tempo i gotowość do realizacji zamówień liczonych w dziesiątkach i setkach miliardów sztuk.

Skala budząca pytania

Deklarowana wielkość zamówień jest bezprecedensowa i rodzi wątpliwości, co Musk rozumie przez „chip AI”. Zaawansowane układy do treningu i wnioskowania są trudne w produkcji, a ich wolumeny i koszt jednostkowy istotnie różnią się od prostszych komponentów. Przemysł półprzewodników operuje w cyklach wieloletnich, a rozbudowa mocy na nowoczesnych procesach wymaga nie tylko kapitału, lecz także czasu, kwalifikacji kadr i dostępności sprzętu litograficznego.

Konfrontacja krótkiego horyzontu decyzyjnego z realiami łańcucha dostaw sugeruje poważną lukę między oczekiwaniami a tym, co w praktyce można dostarczyć. Nawet przy założeniu, że część z tych „chipów AI” to komponenty mniej złożone, zbudowanie takiego wolumenu bez wpływu na resztę rynku byłoby wyzwaniem.

Plan B: własna fabryka

Musk dopuszcza scenariusz budowy własnej, ogromnej fabryki. To rozwiązanie dałoby większą kontrolę nad łańcuchem dostaw, ale historycznie wiąże się z inwestycjami liczonymi w dziesiątkach miliardów dolarów oraz ryzykiem technologicznym. Kluczowe pytanie brzmi, czy uda się pogodzić tę ambicję z deklarowanym przez Muska horyzontem „roku–dwóch”.

W tle pojawiają się też inne inicjatywy przedsiębiorcy. Zapowiedział grę tworzoną wyłącznie przez sztuczną inteligencję z premierą w 2026 r., a także uruchomił Grokipedię — projekt, który zebrał krytyczne uwagi dotyczące jakości i zarzuty kopiowania Wikipedii. Te epizody mogą rzutować na ocenę wiarygodności nowych obietnic dotyczących skali i tempa inwestycji w chipy.

Na dziś jedno jest jasne: Musk próbuje wymusić na największych producentach półprzewodników przyspieszenie, podbijając stawkę do pułapu, którego branża dotąd nie widziała. Czy to realny plan, czy dźwignia negocjacyjna — rozstrzygną najbliższe miesiące i zdolność rynku do zwiększania mocy bez rozjechania się z fizyką i ekonomią produkcji układów scalonych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *